shadow_left
Logo www.krzyszkowice.eu
Logo
Shadow_R

Dziś

27 Lutego 2017
Poniedziałek
Imieniny obchodzą:
Aleksander,
Anastazja,
Auksencjusz,
Gabriel, Gabriela,
Honoryna, Leander,
Leonard, Sierosława
Do końca roku zostało 308 dni.
Odwiedza nas 1 gość

Koło Gospodyń Wiejskich

O Nas
Wydarzenia

Biblioteka

O Nas
Wydarzenia

Hejnał Krzyszkowice

Klub
Seniorzy
Juniorzy

Panel Użytkownika






Hasło?
Konto? Zarejestruj się!
 
   
Święty Florian - patron strażaków. Drukuj
08.11.2007.
Spis treści
Święty Florian - patron strażaków.
Strona 2

Florian - Imię to wywodzi się z języka łacińskiego od imienia Florus i zostało utworzone przy pomocy przyrostka - ianus. Zatem Florianus początkowo oznaczał kogoś, kto należał do Florusa. Z gramatycznego punktu widzenia Florianus pochodzi od przymiotnika florus, flora, florum, a użyte w funkcji nazwy własnej znaczy tyle, co kwitnący. W tym imieniu mieści się pierwiastek radości i życia. Tak się składa, że w kalendarzu liturgicznym wspomnienie św. Floriana jest umieszczone na początku maja (aktualnie 4 maja), kiedy to zaczyna rozwijać się przyroda i kwitną kwiaty. Niektórzy w etymologii tego imienia dopatrują się też pierwiastka wody, zawsze koniecznej dla życia roślin. W Polsce imię to pojawiło się w XII wieku wraz z kultem św. Floriana, który się rozwinął w związku z otrzymaniem w 1184 roku przez Kraków części relikwii Świętego. W XIII wieku uległo pewnemu przekształceniu i przybrało formę Tworian. A. Briikner uważał, że przeróbki tej dokonano w celu uczynienia tegoż imienia zrozumiałym dla Polaków.

Jednak nie sposób podać faktycznych przyczyn, dlaczego u nas mieszano imię Florian i Tworzyjan. Obok męskiej formy tego imienia istnieje jego żeński odpowiednik Floriana lub jego zdrobnienie Florka. Odpowiedniki obcojęzyczne: łac. Florianus; ang., niem. Florian; fr. Florien. Imię to rzadko pojawia się w wykazach hagiograficznych. W VIII wieku po całej środkowej Europie rozpowszechnił się kult św. Floriana.

Nie ma jednak żadnych źródeł potwierdzających historyczność osoby i wydarzeń z jego życia. To, co dziś wiemy o św. Florianie, jest oparte na dziele pt. Passio Floriani, które częściowo nosi znamiona legendy. Po dokładnym przebadaniu okazało się, że pewne partie dzieła mogą być legendą, a pewne można uznać za historyczne, tzn. opisujące konkretne wydarzenia, które miały miejsce w życiu, ale legenda tak się zrosła z faktami, że dziś nie sposób oddzielić jedno od drugiego.

Św. Florian, według tradycji hagiograficznej, był urzędnikiem cesarskim w prowincji Noricum (dziś Austria). Gdy za czasów Dioklecjana zaczęto prześladować tam chrześcijan, namiestnik cesarski imieniem Aquilinus, będąc wiernym rozkazom cesarskim, ścigał wyznawców Chrystusa i wtrącał do więzień. Na wieść o tym, że w miejscowości Laureacum (Lorch) zostali uwięzieni chrześcijanie, Florian udał się tam, aby ich wspomagać i pocieszać. Został schwytany przez żołnierzy, którym przyznał się, że też jest chrześcijaninem. Przyprowadzono go przed namiestnika cesarskiego, który próbował nakłonić Floriana do tego, aby porzucił wiarę w Chrystusa, a złożył ofiarę bóstwom pogańskim, wówczas ocali swe życie i piastowany urząd. Florian nawet nie chciał o tym słyszeć, tylko cały czas modlił się o siłę przetrwania. Rozgniewany namiestnik, aby złamać opór Floriana, kazał go bić kijami, a gdy i to nie pomogło, wydał na niego wyrok śmierci. Według tego opowiadania, przywiązano mu kamień do szyi i strącono do rzeki Anisy (Enns) . Było to prawdopodobnie w dniu 4 maja 304 roku. Za jego przykładem miało ponieść śmierć męczeńską 40 chrześcijan. Ciało Świętego pochowała jakaś pobożna niewiasta imieniem Waleria, która w sennym widzeniu ujrzała umierającego Floriana i otrzymała tajemny rozkaz, aby go pogrzebać po chrześcijańsku.

Poza tym skąpym opisem nie ma innych źródeł o życiu św. Floriana, mimo to jego kult bardzo się rozrósł w Europie. Zdaniem wielu hagiografów, istnieje zasadnicza różnica między formą tego kultu w pierwszych wiekach chrześcijaństwa a tym, który rozwinął się w średniowieczu i w tej formie przetrwał do naszych czasów. Ideałem życia duchowego dla pierwszych wyznawców Chrystusa byli męczennicy, którzy dzięki swej odwadze, wytrwałości, jednoznaczności i wierze wznosili się na szczyty miłości zgodnie ze wskazaniami Chrystusa: "Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich" (J 15, 13). Można przypuszczać, że Florian pierwotnie był czczony jako męczennik, dla którego wiara w Chrystusa była tak wielką wartością, że wolał umrzeć niż oddać cześć pogańskim obyczajom, w których widziano symbol szatana. Później, kiedy minęły czasy prześladowania, na miejsce świętych męczenników przyszli święci wyznawcy, ale osoba tego, który przelał krew dla Chrystusa zawsze była otaczana szczególną czcią. W takiej sytuacji jak w wypadku św. Floriana, kiedy źródła na temat jego osoby i życia są bardzo skąpe, wyobraźnia ludzka połączona z uczuciami religijnymi stworzyła bogatą legendę o danym świętym.

Nie sposób dziś odkryć i uzasadnić, dlaczego św. Florian stał się tak popularny w wielu regionach Europy, w tym także w Polsce. Wydaje się, że nastąpiło tu połączenie pewnych szczegółów dotyczących cech jego osoby, opisu śmierci i wydarzeń życiowych wielu ludzi lub grup społecznych. Okazuje się, że agresja, chęć panowania czy dominowania nad innymi sprawiają, iż ludzie ciągle są nękani wojnami. W ubiegłych wiekach wojna często była uznawana za klęskę żywiołową, podobną do głodu, masowej śmierci lub ognia. Wyobraźnia ludu połączyła ze sobą wszystkie te rodzaje klęsk. Tam, gdzie pojawiali się żołnierze, często płonęły domy, szczególnie w rejonach wiejskich, były niszczone plony itd. Z opisu męczeńskiej śmierci Floriana wyakcentowano ostatni moment, tzn. utopienie w rzece, gdzie na pierwszym miejscu zjawił się motyw wody. Motyw ten został w legendzie ubogacony stwierdzeniem, że rzeka wyrzuciła ciało Floriana, które wyłowiła pobożna Walcria, a następnie wiozła na miejsce pogrzebania wozem, do którego były zaprzęgnięte dwa białe woły. Ponieważ droga była długa i panował ogromny skwar, zwierzęta były spragnione wody, której w pobliżu brakowało. Pobożna niewiasta z głęboką wiarą modliła się do Boga o ratunek i wówczas wytrysnęło źródło, a ona wierzyła, że tę łaskę uprosił Święty. W opisie śmierci Floriana jest też pewien szczegół przytaczany przez Piotra Skargę, że w czasie torturowania Florian miał oświadczyć, iż gdyby nawet rzucono go w ogień i tak nie zaprze się Chrystusa. Nic więc dziwnego, że gdy w tradycji ludowej doszło do połączenia wszystkich tych motywów, św. Florian został obrany za patrona strażaków. Ludowy patron stał się też patronem cechowym, bowiem pożarnictwo początkowo było ściśle związane z rozwojem rzemiosł i ich organizacji. Dlatego bractwa cechowe żywo interesowały się osobą św. Floriana. Z biegiem czasu różne cechy obierały sobie innych patronów, a św. Floriana najściślej łączono ze strażakami, którzy nazywali siebie "rycerzami św. Floriana".

Od czasu przywiezienia do Krakowa relikwii Świętego jego kult również zaczął się intensywnie rozwijać w naszej ojczyźnie. Wkrótce ku jego czci postawiono w jednej z dzielnic Krakowa - zwanej Kleparz, okazałą świątynię. W 1528 roku dzielnica ta została doszczętnie zniszczona przez pożar, a ocalał jedynie kościół św. Floriana. Odtąd jeszcze bardziej czczono w całym kraju św. Floriana jako patrona od ognia i klęsk związanych z powodzią. Trzeba pamiętać, że pożary przez wiele dziesiątek, a może setek lat, były u nas najpospolitszą plagą nawiedzającą drewniane i kryte słomą polskie chaty. Nie należy się zatem dziwić, że ołtarze poświęcone Świętemu można spotkać w wielu kościołach, figury przy wiejskich drogach, a obrazy nad bramami wielu kamienic miejskich. Najokazalsza figura tego Świętego znajduje się na rynku w Limanowej. Kraków po dzień dzisiejszy w dniu 4 maja w sposób bardzo uroczysty czci św. Floriana. Ikonografia polska najczęściej przedstawia go jako rzymskiego rycerza trzymającego naczynie z wodą i gaszącego pożar domu lub kościoła. Również 42 miejscowości u nas wywodzą swą nazwę od św. Floriana, co też potwierdza tezę o żywym jego kulcie. Z dniem św. Floriana jest związane ludowe przysłowie: Kiedy poleje na św. Floriana, potrwa jeszcze jakiś czas pogoda zakichana.



 
« poprzedni artykuł